Włoska prostota i poszanowanie składnika. W ramach festiwalu Restaurant Week testujemy menu Cinema Paradiso

Włoska prostota i poszanowanie składnika. W ramach festiwalu Restaurant Week testujemy menu Cinema Paradiso

Niedziela, Stare Miasto w Warszawie. Wszędzie setki turystów i mieszkańców, którzy cieszą się październikową piękną pogodą. Szukając dobrego jedzenia w zabytkowej części miasta, z własnej woli raczej nie udalibyśmy się na ulicę Krakowskie Przedmieście, gdzie trudno przedrzeć się przez tłumy ludzi w taki dzień jak ten. Jednak w ramach tastingu festiwalowego menu Restaurant Week podjęliśmy to wyzwanie i odwiedziliśmy Cinema Paradiso, gdzie na nowo odkryliśmy piękno włoskiej kuchni. Już po spróbowaniu przystawki wiedzieliśmy, że nie wyjdziemy z tej restauracji zawiedzeni.

Przekraczając próg restauracji Cinema Paradiso, od razu poczuliśmy włoski klimat - jasne, eleganckie wnętrze, w którym zadbano o każdy detal, wydało nam się idealnym tłem dla tej kuchni. Nawiązania do kinematografii (wielki mural ukazujący się naszym oczom zaraz po wejściu) przypominają o istotnych powiązaniach tego miejsca z filmem - nie tylko z uwagi na sąsiadujące kino Kultura, ale także doświadczenie zawodowe osoby, która jest odpowiedzialna za smak całego menu. Należy bowiem, że szef kuchni, czyli Nestor Grojewski, przez wiele lat prowadził restaurację w Rzymie, gdzie goszczono ekipy filmowe z całego świata. Gotował m.in. dla Leonardo DiCaprio, Gwyneth Paltrow, Matta Damona, Cameron Diaz, Liama Neesona. Co więcej, był także osobistym kucharzem Martina Scorsese.

Nic więc dziwnego, że w karcie dominują dania kuchni włoskiej i śródziemnomorskiej - ręcznie wyrabiane makarony, owoce morza oraz ryby. Wybór jest całkiem spory, ale my tego dnia nie mieliśmy dylematu, gdyż czekało na nas specjalne menu w ramach festiwalu Restaurant Week.

Festiwalowy drink - MARTINI Fiero & KINLEY tonic / fot. Ilu Ilu Agency dla Sznyt

Lepszego otwarcia menu nie mogliśmy sobie wymarzyć - sam szef kuchni podał nam do stolika swoją parmigianę, czyli klasyczny włoski torcik z bakłażana na delikatnym sosie pomidorowym z mozzarellą, parmezanem i świeżą bazylią. "To bardzo proste danie, ale przecież właśnie o to chodzi w kuchni włoskiej" - powiedział nam jeszcze przed skosztowaniem Nestor Grojewski. I faktycznie, w składzie samej zapiekanki nie było niczego więcej niż to co zostało napisane w menu. Za doskonały smak były odpowiedzialne jakościowe składniki, a za niezwykle delikatną konsystencję odpowiednie przygotowanie. Przystawka bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę, dlatego z niecierpliwością czekaliśmy na dalsze doznania smakowe.

Parmigiana / fot. Ilu Ilu Agency dla Sznyt

Dania główne pojawiły się już w dwóch wariantach - mięsnym i rybnym. Jeśli chodzi o ten pierwszy to była to kaczka z pieca z jabłkiem w sosie żurawinowym, podana na chrupiących ziemniaczkach. Mięso było bez wątpienia soczyste, pełne smaku i wręcz rozpływało się w ustach, dlatego zupełnie nie ma się do czego przyczepić. Połączenie z jabłkami i żurawiną - klasyczne, ale jednak bardziej polskie niż włoskie, co troszkę nas zdziwiło w tak "włoskim" miejscu. Pomijając jednak wątek przynależności kulinarnej tego dania, przyznajemy, że kaczka była przyrządzona na piątkę z plusem.

Kaczka z pieca z jabłkiem w sosie żurawinowym / fot. Ilu Ilu Agency dla Sznyt

Trochę więcej smaku Italli można poczuć w daniu rybnym, czyli w involtino z okonia morskiego z cukinią, na chrupiących ziemniaczkach z pesto alla Trapanese. Involtino to nic innego jak rolada,  dlatego subtelny smak cukinii był zamknięty w delikatnym mięsie ryby, co idealnie do ze sobą współgrało. Dodatek w formie podpiekanych ziemniaczków był uzupełnieniem dania, ale nie wnosił do niego żadnego nowego smaku. Jako fani wyrazistych akcentów chętnie zobaczylibyśmy na tym talerzu pesto bazyliowe albo sos cytrusowy - czujemy, że wtedy byłoby perfetto!

Involtino z okonia morskiego / fot. Ilu Ilu Agency dla Sznyt

Desery jednak spełniły nasze oczekiwania w 100%. Tiramisu rivisitato na bazie savoiardi (specjalne biszkopty) i ciasteczek amaretti było pyszne i lekkie jak obłoczek, dlatego szybko zniknęło z naszej miseczki. Co ciekawe, mimo że jesteśmy miłośnikami kawy, wcale nie zauważyliśmy brak tego składnika (!) w tym wyjątkowym deserze.

Tiramisu rivisitato / fot. Ilu Ilu Agency dla Sznyt

Strzałem w dziesiątkę było również semifreddo, czyli "na wpół zmrożone" lody z nutellą, które zostały podane z fruit passion i z bryłkami czekolady. Wszystkie elementy w tym deserze (nawet lekko kwaśne borówki) idealnie się uzupełniają i tworzyły spójną całość. Nic dodać, nic ująć.

Semifreddo / fot. Ilu Ilu Agency dla Sznyt

Nasza przygoda z festiwalem Restaurant Week zaczęła się w doskonałym włoskim stylu. Jeśli i Wy chcielibyście spróbować festiwalowego trzydaniowego menu w specjalnej cenie (49 zł), odwiedźcie stronę www.restaurantweek.pl, gdzie zarezerwujecie miejsca w najlepszych polskich restauracjach.

Restaurant Week to niepowtarzalna okazja na poznanie najlepszych Restauracji w ich festiwalowym, popisowym wydaniu. To największe i najpopularniejsze wydarzenie kulinarne w Polsce, które zrzesza najlepszą selekcję najbardziej autorskich restauracji. Odbywa się w 100% w duchu #RespectFood i zero-waste. Dzięki inteligentnemu systemowi wcześniejszych rezerwacji z wyborem menu w czasie Festiwalu nie marnuje się ani trochę żywności.

tekst: A.R.