Jak inwestować w modę?

Jak inwestować w modę?

Aby zacząć przygodę z inwestowaniem w modę, nie jest nam potrzebny wysoki budżet - można zacząć od pojedynczej torebki, czy też sukienki. Jednak nie oznacza to, że moda jest łatwym polem do zarobku - ta specyficzna branża na rynku wymaga nie tylko wykazaniem się wiedzą o całej historii mody, ale i konkretnej marki, której produkt chcemy nabyć. Liczy się także (a może przede wszystkim) nos do trendów. Istnieje jednak parę wskazówek, które ułatwią trudne początki inwestowania w dzieła projektantów.

Inwestuj w prestiżowe marki

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, w kogo inwestować – nie każda rzecz sygnowana znanym nazwiskiem wiąże się z zyskiem po latach. Przed kupnem pierwszego drogiego ubrania warto prześledzić obecność projektanta/marki w prasie, literaturze, a także… w muzeach. Na prestiż marki składa się wiele elementów kultury – także liczba wystaw.

Dodatkowo warto wiedzieć, że ekskluzywne domy mody często celowo nie prowadzą sprzedaży internetowej - ich ubrania znajdziemy jedynie w salonach stacjonarnych. To ogranicza zasięg tych rzeczy, czyni je bardziej unikatowymi i jednocześnie cenniejszymi.

wystawa Chanel, fot. Saatchi Gallery

Klaudia Kaszuba, właścicielka i dyrektor kreatywna agencji BlackBalloon, podpowiada jeszcze jedną ważną wskazówkę - inwestuj w modę mądrze, nie podążaj ślepo za trendami.

- Nie oczekuj, że gdy kupisz neonową torebkę off white ze wzorem węża, sprzedając ją za jakiś czas zarobisz krocie. Nie tędy droga. Moim zdaniem należy stawiać na basic, który nie jest z polyestru i nigdy nie wyjdzie z mody. Przykładem jest czarna klasyczna torebka Boy albo 2.55 od Chanel. W ciągu ostatnich kilku lat wartość tych torebek wzrosła o około 60/70%, więc jest to bardzo prawdopodobne, że ten zakup się zwróci - dodaje Klaudia.

Unikaj projektantów, którzy robią częste wyprzedaże kolekcji

fot. victoriabeckham.com

Sprzedawanie ubrań na sezonowych wyprzedażach negatywnie wpływa na wizerunek marki, a także obniża wartość rynkową rzeczy z drugiego obiegu. Bo dlaczego konsument miałby kupić dane ubranie od Ciebie, zamiast poczekać i dostać je za atrakcyjną cenę od samego producenta? Z tego powodu nie warto myśleć w kategoriach inwestycji o większości ubrań od Alexandra Wanga, Versace, Etro, czy też Marca Jacoba. Natomiast cały czas opłaca się kupować rzeczy z metką Chanel (których wartość stale rośnie), a także tych zaprojektowanych przez Victorię Beckham, Charlotte Olympię, czy też dom mody Alexandra McQueena.

Wybieraj klasyki lub rzeczy ze znakiem rozpoznawczym danego projektanta

fot. Louboutin / Facebook

Większość marek ma w swoim dorobku pewne rozpoznawalne modele, których nie da pomylić z żadnymi innymi – np. płaszcz z podszyciem w kratkę Burberry, czy szpilki Loboutina z czerwoną podeszwą. Inwestowanie w takie ubrania jest zazwyczaj bezpiecznie, ponieważ spotka się z większym zainteresowaniem potencjalnych kupujących. Dodatkowo po latach ich wartość może wzrosnąć, ponieważ zaczynają być postrzegane jako modowe „klasyki”.

Inwestuj w torebki...

Z perspektywy kupującego akcesoria są bardziej uniwersalne niż same ubrania - nie trzeba ich dopasowywać do siebie pod względem rozmiaru, czy sylwetki. Z torebkami nie ma takiego problemu, gdyż stanowi ona zazwyczaj tylko uzupełnienie ubioru i wykorzystuje się je do wielu różnych stylizacji. Torebki można także po prostu kolekcjonować, ponieważ sam ich design czyni z nich małe dzieła sztuki.

Najdroższa do tej pory torebka na rynku to model Birkin stworzony przez francuski domu mody Hermes - sprzedała się za ponad 200 tys. dolarów. Nikt nie wie, do kogo trafił ten wyjątkowy egzemplarz wykonany z krokodylej skóry z zapięciem z białego złota wysadzanym diamentami – być może do samej Victorii Beckham, która na całą swoją kolekcję torebek wydała do tej pory ponad 1,5 miliona dolarów.

... albo w buty

Kolekcjonowanie butów od światowych projektantów jest praktykowane od bardzo dawna, ale coraz częściej obiektem westchnień są sneakersy. Sportowe obuwie może być naprawdę zyskowną inwestycją –  historia zna przypadki, kiedy stopa zwrotu za dany model wyniosła nawet 436%.

Jedne z najdroższych sneakersów sprzedały się za... 190 373 dolarów. Jednak to wyjątkowa sytuacja na rynku inwestycji alternatywnych - przede wszystkim dlatego, że buty należały do Michaela Jordana (widniał na nich nawet autograf gwiazdy NBA), ale także, że pojawiły się na historycznych rozgrywkach, czyli na igrzyskach olimpijskich w 1984 roku w Los Angeles (mecz finałowy Hiszpania vs USA). O większą gratkę dla miłośników butów, koszykówki i Jordana naprawdę trudno!

Wspieraj młode, obiecujące marki

Strategie sprzedażowe start-upów i młodych marek często opierają się na pewnej idei – trzeba być z nimi na bieżąco i przewidywać, które z nich mogą stać się przyszłością branży modowej. Tak też stało się dziś z ekologicznymi ubraniami, czy też markami kierującymi się transparentnością sprzedaży. Ten, kto uwierzył w nie kilka lat temu i wsparł je finansowo, dziś może poszczycić się inwestycjami w dobrze prosperujących firmach, którym nie są obojętne problemy społeczne, czy ekologiczne. Dotarcie do założycieli takich konceptów jest dziś bardzo ułatwione – m.in. na platformie crowdfundingowej Kickstarter, czy Techcrunch. Nie do przecenienia są także targi mody autorskiej, np. Hush Warsaw.

fot. elementywear.com

Trzeba jednak pamiętać, że takie inwestycje zawsze obarczone są większym ryzykiem, niż w przypadku wielkich domów mody.

- Młode marki zawsze niosą za sobą pierwiastek niepewności/niestałości - zaznacza Klaudia Kaszuba. - Inwestując w nie należy się dobrze zastanowić czy nasza inwestycja jest przemyślana, odpowiedzieć sobie na pytanie czy kierujemy się czymś więcej niż emocjami, chwilowym zauroczeniem nowatorską (na ten moment) ideą czy nawet chwilową modą. Do tematu trzeba podejść „na chłodno”, analitycznie. W końcu chcesz potraktować ten zakup jak inwestycję. Na sukces marki składa się bowiem wiele czynników, jak to czy odpowiada na aktualne potrzeby rynkowe, czy jest w stanie się zmieniać wraz z rynkiem, ewoluować, czy jej produkty przetrwają próbę czasu a sama marka będzie potrafiła stać się czymś więcej niż sezonowym lovebrandem. Więc jeśli masz zamiar ulokować swoje oszczędności w super modnej aktualnie mini torebce Jacquemus i liczysz, że za kilka/kilkanaście lat sprzedasz ją za trzy, cztery razy więcej to uważaj, bo możesz zwyczajnie się rozczarować - dodaje właścicielka agencji Black Balloon.