Jim Carrey bezlitośnie rozprawia się z New York Fashion Week i wygłasza teorie na temat ludzkiej egzystencji

12 września 2017

Jeżeli z zazdrością przeglądacie relacje stylowych ludzi na Instagramie i zastanawiacie się co musicie zrobić, żeby w przyszłym sezonie brylować wśród tłumu gwiazd na nowojorskim Tygodniu Mody, Jim Carrey jest tu by sprowadzić was na ziemię. Aktor, załapany przez reporterkę stacji E, która nie kryła zdziwienia, że widzi go na modowej imprezie, stwierdził, że jest tu tylko dlatego, że chciał znaleźć się w najbardziej bezsensownym miejscu, jakie tylko istnieje na świecie. Później jest już tylko lepiej, gdyż zszokowana kobieta usłyszała od Carreya, że tak naprawdę ani ona ani świat, nie istnieją. Zobaczcie sami.

Biorąc pod uwagę role, z jakich znany jest Carrey, wywiad z pozoru wydaje się być zabawny. Ot, zblazowany aktor, który udaje, że gardzi środowiskiem, dzięki któremu w dużej mierze stał się rozpoznawalny. Jego ostatnie publiczne wystąpienia wystąpienia wskazują jednak na to, że przed gwiazdorem długa droga do formy jaką znamy  z czasów jego najbardziej kultowych filmów, takich jak "Ace Ventura", "Truman Show" czy "Bruce Wszechmogący". Mamy nadzieję, że Jim przypomni sobie, że jednak istnieje i przestanie straszyć reporterki na czerwonym dywanie, wygłaszając egzystencjalne teorie.

Tymczasem przypomnijcie sobie mini-dokument o innej pasji aktora, jaką jest malarstwo.

źródło: YouTube/Entertainment